Rozmowa Łukasza Narolskiego ze Sławomirem Uta (twórcą i odtwórcą)

31 października 2013

Rozmowa o nowej formule prezentacji rodzimej kultury,

roli Wolina w ruchu odtwórstwa historycznego

oraz znaczeniu swastyki.

 

mit-tekst

 

Skąd zrodził się pomysł na „Słowiański Mit o Stworzeniu Świata”? Co kierowało Tobą przy tworzeniu spektaklu? Jakie postawiłeś sobie wtedy cele?

 

Pomysł na samą inscenizację nie jest mój. Między 1999 a 2007 ayps działałem w Bractwie Wojowników Wataha, którego centralną postacią był i jest Gorewoj. To on od 2005 ayps sugerował mi stworzenie inscenizacji opartej o słowiańską kosmogonię. Wataha od początku swego działania oprócz solidnego treningu oraz dynamiki walki stawiała na teatralne odtwarzanie historii i tradycji, zaś ta inscenizacja miała powstać z myślą o Festiwalu Słowian i Wikingów na Wolinie.

 

Zanim jednak wykrystalizował się scenariusz inscenizacji, zdążyły się rozejść nasze drogi. Jako, że do dziś pozostajemy na przyjaznej stopie, postanowiłem zwrócić się do Gorewoja o zgodę na kontynuację prac nad pomysłem poza szeregami Bractwa, na co ten przystał.

 

Tak też, na przełomie 2007 i 2008 ayps, rozpocząłem poszukiwania treści oraz pracę koncepcyjną nad adaptacją zrekonstruowanego Mitu. Bardzo szybko okazało się, że z rozproszonych strzępków układa się spójna opowieść z wyrazistymi bohaterami i ciekawym konflikcie. Taki zasób został dostosowany do możliwości wystawienia go w określonej konwencji. Konwencja ta miała w założeniu nawiązywać klimatem do obrzędu, do rytualnego odtworzenia mitu, z drugiej strony miała zostać zbudowana o wykorzystanie ciemności i ognia oraz o żywą muzykę.

 

W tym czasie swoje ścieżki coraz szerzej wydeptywał zespół Percival, będąc obecnym na niemal każdym festiwalu wczesnośredniowiecznym. Niezobowiązująca rozmowa z Mikołajem odbyta nieco wcześniej uświadomiła mi, że jest nam do siebie blisko jeśli chodzi o spojrzenie na muzykę. Ich twórczość z jednej strony ujęła mnie swą transowością, a z drugiej metalowym sznytem, toteż zaproponowałem im skomponowanie muzyki do gotowej koncepcji muzycznej.

 

Kolejnym wątkiem jest tutaj przychylne nastawienie Stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin-Jomsborg-Wineta z Wojtkiem Celińskim na czele, który włączył premierę widowiska do programu XIV Festiwalu oraz zapał drużyn i osób jakie zaprosiłem do wystąpienia. Koniec końców, widowisko zostało odebrane z przychylnością, wiele osób mówiło o klimacie jaki udało się wytworzyć surowością środków scenicznych, wykorzystaniem żywiołów oraz aurą miejsca i czasu.

 

Co mną tak naprawdę kierowało? Ambicja zrobienia czegoś nowego w zakresie inscenizacji historycznych oraz ambicja znalezienia nowej formuły prezentacji naszej rodzimej kultury.

 

 

Czym dzisiaj „Słowiański Mit…” jest dla Ciebie? Czy cele, o których wspominałeś, zostały zrealizowane?

 

Podstawowy cel jakim było jednorazowe zrealizowanie widowiska pozostawił niedosyt. Dzień po premierze zaproponowałem Mikołajowi wspólną rejestrację skomponowanych utworów. To tak naprawdę był początek naszej wspólnej przygody, gdzie wspólny muzyczny język zaczęliśmy wypracowywać dopiero podczas trzech sesji nagraniowych, w czasie których powstała druga wersja materiału.

 

Materiał ten – zapis tematów muzycznych z przedstawienia – wydaliśmy następnie własnym nakładem latem 2009 ayps. Miał to być studyjny side-project zespołu Percival, pojedynczy epizod bez kontynuacji, jednak dzięki kontaktom nawiązanym za pomocą ówczesnego serwisu MySpace, który był głównym kanałem promocyjnym płyty okazało się, że jest zapotrzebowanie na koncerty. Namówił mnie ostatecznie do nich Mikołaj, co zbiegło się z zaproszeniem do wystąpienia na VI edycji słowackiego festiwalu Perunica Fest. Rok 2009 upłynął zatem pod znakiem prób, podczas których wypracowywaliśmy ówczesne koncertowe wersje naszej muzycznej opowieści.

 

Obecnie kształt naszej muzyki znacząco odbiega od zarejestrowanego przez Percival demo (mamy te nagrania do dziś) oraz od materiału z płyty, do tego stopnia, że myślimy o ponownej rejestracji tego materiału. Ze zlepku muzycznych tematów powstało 11 pełnych utworów o określonej strukturze i aranżacji, budujących dynamikę koncertu od statycznego intro po intensywne zakończenie.

 

 slawomir_uta1

 Zdjęcie autorstwa Karola Cichońskiego.

 

 

Czym dzisiaj jest ten projekt?

 

Z jednej strony to ogniowe widowisko z muzyką na żywo i projekcją animowanych wizualizacji, z drugiej samodzielny byt koncertowy, ale osobiście dla mnie jest z jednej strony spełnieniem marzeń o graniu muzyki oraz moim wkładem, choć nie jedynym, w krzewieniu wiedzy o prawdziwych korzeniach kultury słowiańskiej oraz europejskiej. Z pewnością, idąc konsekwentnie za ciosem, udało się zrealizować zdecydowanie więcej niż było początkowo zakładane.

 

Osoby, które widziały widowisko zaś mówią o jego znaczącym potencjale edukacyjnym w zakresie atrakcyjnej i chwytliwej prezentacji naszej rodzimej mitologii. Tym samym, szereg celów postawionych na początku pracy i wykrystalizowanych w trakcie trwania projektu został zrealizowany.

 

Obecnie celem postawionym przed Projektem jest szeroka prezentacja naszego dorobku i naszej tradycji szerokiemu odbiorcy w ciekawych lokalizacjach.

 

 

Wśród wielu osób, które zaprosiłeś do współpracy byli członkowie zespołu Percival. Z tego co wiem uczestniczycie także w innych projektach. Czy mógłbyś je przedstawić i scharakteryzować profil ich działalności?

 

Słowiański Mit o Stworzeniu świata to w znacznej mierze zespół Percival, ich brzmienie oraz ich talent, zmysł aranżacyjny i sceniczna charyzma. Skład sceniczny widowiska zmienia się, natomiast zmiana składu muzycznego jest niemożliwa bez diametralnej zmiany kształtu projektu.

 

Początkowo Percival do działalności w „Słowiańskim Micie o Stworzeniu Świata” podchodzili ściśle muzycznie, na zasadzie zaangażowania się w ciekawy side-project, jeden z wielu jakie mają na swoim koncie. Stosunkowo szybko jednak zaczęli angażować się emocjonalnie w przekaz i utożsamiać z nim. To pozwoliło nam rozwinąć nasze podejście do prezentacji rodzimej kultury i wzbogacić nasz dorobek o projekt „…jaki Znak twój? …skąd nasz Ród?” czyli warsztaty muzyczno-plastyczno-teatralne podczas których najmłodsi w wyjątkowo atrakcyjny sposób mogą zapoznać się z najstarszymi wersjami legend polskich oraz ze słowiańskimi mitami leżącymi u ich podstaw.

 

Kolejnym etapem naszej muzycznej przyjaźni jest nasz wspólny udział w reaktywacji zespołu Perunwit, gdzie wspieramy jego legendarnego założyciela – Aro. SMOSŚ i JZTSNR to działania nastawione na kontakt z widzem, natomiast Perunwit to potężna porcja transowej energii inspirowana dziedzictwem indoeuropejskim, gdzie ze sceny nie pada ani jedno słowo, zaś koncertowy set złożony z ośmiu utworów zbudowanych z klimatycznych sampli, wzbogacony jest o brzmienie żywych bębnów oraz gitarę elektryczną i wiolonczelę. Przekaz zintensyfikowany jest przez pulsujące energią autorskie animacje wyświetlane ponad naszymi głowami.

 

 

Twoja współpraca z Centrum Słowian i Wikingów Wolin – Jómsborg – Wineta nie zakończyła się na jednorazowym przedstawieniu podczas XIV Festiwalu Słowian i wikingów, lecz trwa do dzisiaj. Na czym obecnie polega?

 

Premiera Mitu na XIV Festiwalu otworzyła drzwi do szerszej współpracy ze Stowarzyszeniem. Rok później ruszyła Świątynia Wolińska. To przeniesienie moich wieloletnich doświadczeń jako żercy na grunt działań popularyzatorskich, gdzie wraz z zaprzyjaźnionymi drużynami Kolovrat, Golęszyce, Nordelag, a wcześniej jeszcze z Krukami, Srebrem Peruna oraz Bielską Drużyną Najemną prezentujemy szerokie spektrum praktyk religijnych zrekonstruowanych na podstawie opracowań religioznawczych oraz analizy źródeł pisanych oraz archeologicznych i ikonograficznych. Pokazujemy szerokiemu odbiorcy – publiczności Festiwalu – obrzędy ofiarowań, rytuały przejścia, funkcjonowanie demokracji plemiennej oraz wróżby, a także wydarzenia ze styku kultury rodzimej z chrześcijaństwem misyjnym. Dodatkowo tradycją stały się również koncerty Mitu oraz Perunwit wzbogacające oprawę festiwalowych sobót.

 

Doświadczenia zdobyte na gruncie wolińskim, z kolei, pozwoliły na rozwinięcie współpracy z Festynem Archeologicznym w Biskupinie oraz z Rezerwatem Archeologicznym w Gieczu będącym oddziałem Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Póki co biskupińska przygoda w ramach prezentacji obrzędów miała miejsce raz, natomiast w tym roku będzie miała miejsce już trzecia edycja Święta Dziadów organizowanego na terenie rezerwatu w Gieczu, gdzie na rozstajach dróg, w miejscu dawnego cmentarzyska oraz pola wiecowego i ofiarnego prezentuję obrzędy związane z pielęgnacją pamięci o naszych drogich zmarłych i o naszych przodkach. Oprócz tego w Gieczu, przy pełnym udziale i otwartości pracowników Rezerwatu, miało miejsce łącznie ponad dziesięć innych realizacji związanych z prezentacją duchowości słowiańskiej, ujętej w ramy działania edukacyjnego i rekonstrukcyjnego z jednej strony, a z drugiej w roczny cykl obrzędowy naszych słowiańskich przodków. Każde z gieckich wydarzeń miało również oprawę muzyczną w postaci prezentacji żywej muzyki granej na replikach instrumentów.

 

slawomir_uta2

  Zdjęcie autorstwa Karola Cichońskiego.

 

 

Kogo zaprosiłeś do współpracy przy realizacji?

 

Pracuję ze starannie dobranymi i sprawdzonymi partnerami. Od strony organizacyjnej poszukuję wiarygodnych i otwartych partnerów instytucjonalnych udostępniających lokalizację, markę i zapewniających promocję oraz, dla uzupełnienia zespołu organizacyjnego, konieczny jest też podmiot zdolny do pozyskiwania funduszy wystarczających do sfinansowania kosztów działań. Od strony wykonawczej, pracuję z szeregiem zaprzyjaźnionych i zaufanych, renomowanych drużyn i rzemieślników: Kruki, Kolovrat, Golęszyce, Nordelag, Białogród, Wataha, Bielska Drużyna Najemna, kowal Anter, ostatnio również Stowarzyszenie Żywej Archeologii i wielu innych. Wspomagający mnie muzycy, to oczywiście zespoły Percival, Percival Schuttenbach oraz Perunwit, Ęzibaba, Kasia Radziwiłowa, Staszek Mazurek.

 

W takich działaniach konieczne jest efektywne sprzężenie trzech elementów: instytucja – fundraiser – twórca. Sprzężenie takie musi być oparte na otwartości, dobrej woli oraz dynamicznym działaniu co gwarantuje sukces merytoryczny, frekwencyjny oraz finansowy imprezy.

 

 

Do kogo kierujesz „Słowiański Mit…” ? Czy jest to jakiś określony typ odbiorcy?

 

…Mit… kieruję do każdego kto chce posłuchać tej opowieści. Z racji jego atrakcyjnej sfery muzycznej trafia on do wielu pokoleń i odbiorców rozmaitej muzyki, przychylnie reagują osoby starsze, dzieci uwielbiają temat muzyczny przewijający się przez trzy łącznie utwory. Z racji niezwykle istotnych treści jakie porusza opowieść towarzysząca muzyce prezentująca podwaliny słowiańskiej kultury jak i pokazująca co z tego przetrwało do naszych czasów, nie chcę zawężać grupy odbiorców ani wskazywać ściśle kto powinien, a kto nie powinien słuchać naszej muzyki. Zależy mi raczej na ustawicznym, ale nienachalnym, poszerzaniu tego grona.

 

smoss

Zdjęcie autorstwa Małgorzaty Uta.

 

 

Widowisko pierwszy raz zostało pokazane uczestnikom XIV Festiwalu Słowian i Wikingów na Wolinie. Dlaczego wybrałeś właśnie to miejsce na premierę?

 

Wolin to miejsce legendarne zarówno z punktu widzenia jego historii utrwalonej w źródłach pisanych i w warstwach kulturowych w ziemi, jak i miejsce drogie sercu każdego szanującego się odtwórcy wczesnego średniowiecza. To między innymi tutaj począwszy od ponad piętnastu lat temu rodził się rdzeń ruchu polskiego odtwórstwa historycznego, tak mocno zakorzeniony w kulturze rodzimej i to tutaj równolegle rodził się i ewoluował Festiwal, z którym wielu z nas utożsamia się. To właśnie na Wolinie można obcować z historią i na Wolinie można zaprezentować swoje dokonania najszerszej publiczności. Oczywiście takie podejście niesie ze sobą znaczące ryzyko w przypadku niepowodzenia przedsięwzięcia, jednak dzięki wytężonej pracy i zaangażowaniu wspominanych grup i osób, nasze działania przyjmowane są przychylnie i trwale wpisują się w program i klimat imprezy i miejsca.

 

 

Jak wyglądały prace przy tworzeniu warstwy tekstowej – koncepcyjnej „Słowiańskiego Mitu…”? Czy przystępując do tego miałeś jakieś konkretne wyobrażenie jaką formę ona przyjmie?

 

Biorąc pod uwagę swoje, już wtedy kilkuletnie, doświadczenie w tworzeniu widowisk z wykorzystaniem ognia, miałem konkretne wyobrażenie co do klimatu widowiska i miałem gotową koncepcję muzyczną, która do teraz stanowi trzon naszej muzyki. Natomiast początkowo teksty miały być znacznie bogatsze i przedstawione w archaicznej stylizacji, konsultowanej ze slawistami specjalizującymi się w historii języków słowiańskich. Szukając jednak bardzo oszczędnej i wręcz minimalistycznej formy, szybko zrezygnowałem z tego podejścia, stawiając na podejście odtwórcze: to co jest znane, czyli fragmenty tekstów, pozostaje bez zmian, zaś to czego brakuje obudowywane jest pantomimą, ogniem i muzyką. Dopiero w późniejszym czasie, na wyraźne prośby odbiorców i z uwzględnieniem konieczności nadania projektowi wymiaru edukacyjnego, został dodany tekst rekonstrukcji Mitu, recytowany między utworami przez narratora.

 

mit-logo

  

Co symbolizuje logo projektu? Do czego się odwołuje?

 

Logo projektu składa się z trzech przenikających się elementów.

 

Pierwszy to zwielokrotniona swastyka (sanskr. su asti = „jest dobrze”). Nie boimy się próby rehabilitacji symbolu zbezczeszczonego przez hitlerowców i nadal bezczeszczonego przez neo-nazistów. Symbol swastyki towarzyszy ludzkości od zarania i w niemal każdej kulturze odnosi się do wartości najwyższych, również w kulturze słowiańskiej. Pamiętając o zbrodniach i wypaczeniach jakie wniósł nazizm, tym bardziej czujemy się odpowiedzialni za przywrócenie swastyce jej właściwego znaczenia i zdjęcie z niej odium symbolu totalitarnego systemu opartego o nienawiść. Nie takie jest znaczenie swastyki. W naszej kulturze odnosi się do życiodajnego ognia i słońca oraz harmonii przyrody. Ma zapewniać ochronę, dobrobyt i szczęście.

 

Drugi element to jajo – zalążek istnienia. W odróżnieniu od wierzeń judeochrześcijańskich, zamiast ex nihilo, świat powstał ex ovo. Wyrazem tego wierzenia po dziś dzień są obyczaje związane z rytualnym tworzeniem i bawieniem się pisankami. Toczenie i rozbijanie pisanek odnosi się do ruchu wirowego zalążka istnienia, w którym spał Stwórca. Rozbijanie pisanek to nawiązanie do wybuchu tego zalążka i rozlania się energii tworzącej. Tradycja tworzenia pisanek miała zapewnić ciągłość świata, według magicznego mniemania naszych przodków.

 

Trzeci element, stanowiący tło naszego logotypu to ogień – twórcza energia, dająca życie i zapewniająca przetrwanie. Ogień to również słowiański Wyraj – w myśl udokumentowanych wierzeń Słowian, to obszar za kamiennym nieboskłonem dokąd mają wędrować dusze przodków po opuszczeniu podziemnej Nawii i skąd również jako kamienie przybywają na ziemię, by wcielić się w ciała nowo narodzonych dzieci.

 

Nasze logo, tak więc, to z jednej strony próba zdjęcia odium z najpiękniejszego symbolu wytworzonego przez ludzkość, z drugiej strony wykorzystanie jego oryginalnego znaczenia i połączenia go z innymi znaczącymi symbolami i motywami związanymi ze słowiańską kosmogonią i elementami porządku świata.

 

Strona „Słowiańskiego Mitu o Stworzeniu Świata”: www.slowianskimit.net.pl

Profil FB: www.facebook.com/slowianskimit

 

 

Dziękuję za rozmowę. 

 

Ze Sławomirem Uta rozmawiał Łukasz Narolski.