Rozmowa Macieja Paczosa z malarzem i grafikiem Andrzejem Masianisem

11 listopada 2013

Lubię klimat prac Beksińskiego, chociaż Giger jest dla mnie zdecydowanie na pierwszym miejscu. Obu tych twórców łączy organiczność i dominujący mrok, co mi osobiście odpowiada.

 

andrzej_masianis

 

Czy zechciałby Pan opowiedzieć nam, jak doszło do tego, że postanowił Pan realizować się właśnie w takiej dziedzinie sztuki? Mimo, że kierunkiem, który Pan ukończył było malarstwo, zdecydowanie preferuje Pan rysunek. Dlaczego?

 

Tak, rysunek jest mi najbliższy, choć zdarza mi się coś namalować. Zapraszam do odwiedzenia działu malarstwo na mojej stronie: www.masianis.pl. Również w malarstwie podkreślam wartość rysunku. Jest on podstawą większości działań plastycznych, zarówno w formie szkicu czy projektu. Jest mi najbliższy. Może to przez szkołę? Ukończyłem Wydział Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, gdzie preferowane były tzw. wartości malarskie, szeroki pędzel, co nigdy nie było mi bliskie. Rysunek daje mi za to pełną władzę nad narzędziem i rezultatem pracy.

 

 

apokalipsa

„Apokalipsa”

 

 

Oglądając pańskie prace, można wyróżnić trzy wyraźne „nurty”. Motywy związane z chrześcijaństwem, apokaliptyczne wizje, to pierwszy, drugim, który rzucił mi się bardzo w oczy były ilustracje inspirowane „Władcą pierścieni”, stosunkowo niedawno natknąłem się na prace powiązane z mitologią słowiańską. Co sprawiło, że twórczość Andrzeja Masianisa podążyła właśnie takimi ścieżkami?

 

Na początku były z pewnością fascynacje. W dzieciństwie arrasami na Wawelu, martwymi naturami, raczej flamandzkimi, niż holenderskimi, barokowymi wnętrzami kościołów; wpływ miała na mnie także literatura. Chciałem pokazać, jak sam widzę czytane książki. Z pewnością późny gotyk i barok przechodzący w rokoko także miał na mnie duży wpływ. Przede wszystkim zachwycała mnie architektura i rzeźba, szczególnie późne polskie rokoko. Jedną z pierwszych dużych inspiracji był Ołtarz Wita Stwosza w Krakowie, później Bernini, Rubens, Brueghel, Bosch, również i Memling. Literaturę pamiętam od legendy o Liczyrzepie, czytanej przez rodziców. Nieco starszy, sam zacząłem czytać Przyborowskiego, Bunscha i szybko przerzuciłem się na science fiction, a potem fantasy. Tak pojawił się Tolkien, choć jeszcze wcześniej była „Narnia” C. S. Lewisa. Przy części rysunkowych nawiązań do Tolkiena inspirowałem się twórczością Gustawa Doré, ożywiając bardzo konserwatywną formę jego dzieł. Niedawno, poprzez powrót do starej książki Przyborowskiego pt. „Lelum Polelum” i następnie do dzieł wielu twórców współczesnej polskiej fantasy, pojawiło się we mnie zainteresowanie mitologią Słowian. Podejmuję także inne tematy: od kilku lat istotne są dla mnie nawiązania do tradycji i symboliki wolnomularskiej, inspiracje horrorem – dziełami Ann Rice oraz Brama Stokera.

 

 

wampir

„Wampir”

 

 

Nawiązując do poprzedniego tematu, czy jest Pan w stanie stwierdzić z całym przekonaniem, która tematyka, z wyżej wymienionych jest Panu najbliższa i dlaczego?

 

Najwięcej prac, które wykonałem zawierało wątki religijne: hierarchie aniołów nawiązujące do Dionizego Areopagity i Filona Aleksandryjskiego. Obecnie tematyka ta już tak nie dominuje. Pojawił się Tolkien, inspiracje wolnomularskie oraz nawiązania do literatury i mitologii Słowian.

 

 

H. R. Giger i Z. Beksiński. Co znaczą te nazwiska dla Pana?

 

Z pewnością Giger jest dla mnie mistrzem, chyba jedynym z żyjących artystów. Czasami spotykam się z opiniami, że moje prace kojarzą się z Beksińskim. Oczywiście chciałbym być całkowicie oryginalny, ale jakieś inspiracje są zapewne nieuniknione. Lubię klimat prac Beksińskiego, chociaż Giger jest dla mnie zdecydowanie na pierwszym miejscu. Obu tych twórców łączy organiczność i dominujący mrok, co mi osobiście odpowiada.

 

 

W prywatnej korespondencji wspomniał Pan o młodzieńczej fascynacji muzyką legendarnej metalowej formacji Slayer. Czy muzyka tego typu nadal jest obecna w Pańskim życiu? Czy jakakolwiek muzyka może być inspiracją dla rysownika lub malarza?

 

Obecnie przy pracy nie słucham muzyki. Pracuję przy telewizorze, choć raczej słucham, niż patrzę. Natomiast w szeroko pojętej młodości muzyka metalowa była dominującą. Zaczęło się od King Diamond, Helloween, Manowar, a skończyło na Slayerze, Sepulturze. Teraz czasami lubię posłuchać czegoś mocnego w klimatach death metalowych i dla kontrastu disco polo. Czasami mam zamówienia na ilustracje do okładek zespołów „ciężko grających”.

 

 

michal_i_uzjel

„Michał i Uzjel”

 

 

Należy Pan do grona ludzi, którzy mają możliwość zarabiać jako artyści. Może zechciałby Pan opowiedzieć trochę o swojej pracy.

 

Łączę realizacje prac autorskich z malowaniem kopii, portretów, choć teraz mocno odczuwalny jest – tak obecny w mediach – kryzys.

 

 

Powracając do muzyki… Podziwiając Pańskie prace nie sposób nie dojść do wniosku, że wiele z nich mogłoby służyć jako ilustracje na okładkach wydawnictw zespołów.

 

Dziękuję za pozytywne spojrzenie, rzeczywiście wykonałem już kilkadziesiąt prac wykorzystanych jako okładki płyt, choć wszystkie z jednego nurtu – muzyki metalowej.

Współpraca była bardzo udana, większość projektów bardzo niszowa, ale dzięki temu mam wiele swobody w tworzeniu rysunków lub obrazów.

 

 

Czy ma dla Pana znaczenie, jakie treści przekazuje dany twórca w swojej muzyce, bądź, czy najzwyczajniej w świecie, muzyka ta się Panu podoba?

 

Co do treści to jestem otwarty. Ta sama praca może być wykorzystana jako okładka metalu religijnego z katolickim przekazem, choć oczywiście dominują poglądy raczej przeciwne. Zdarzyła mi się współpraca z metalowym zespołem z Maroka i raczej nie byli ortodoksyjnymi muzułmanami, choć z pewnością wyznawcami Islamu.

 

 

sw.jerzy_i_smok

„Święty Jerzy i Smok”

 

 

Pańska twórczość, ze względu na towarzyszący jej mrok i specyficzną kreskę z pewnością nie jest materiałem na potencjalny komercyjny „hit”. Kim zatem są jej odbiorcy?

 

W naszym pięknym kraju rysunek nie ma zbyt wielu fanów. Nie zawsze, ale najczęściej, jest tak, że osoby nieco starsze od razu odrzucają taki klimat. Zainteresowanie zaczyna się od pokolenia ludzi, którzy widzieli w kinie pierwsze trzy części „Gwiezdnych Wojen”, chociaż nie jest to regułą.

 

 

Niedawno w pańskich pracach pojawiła się tematyka mitologii Słowian. Wyszło to całkiem efektownie. Jak Pan sądzi, dlaczego jest ona tak mało znana? Czy jest szansa, by przedstawić ją tak, by była równie „medialna” i widowiskowa jak choćby mitologia germańska?

 

Temat mitologiczny jest modny, przynajmniej w wersji germańskiej. Rzeczywiście słowiańska mitologia jest nieco zapomniana, choć obecnie Rosjanie chętniej ją podejmują. Podobnie było wcześniej, przede wszystkim na przełomie XIX i XX wieku. W Polsce jest sporo artystów podejmujących ten temat – jednak jak zauważyłem – często dość abstrakcyjnie i symbolicznie. Brakuje mi przedstawień bardziej realistycznych. Przydałby się jakiś dobry film, coś z tej tematyki w „Thorgalu”, natomiast w literaturze współczesnej jest trochę ciekawych pozycji np. „Kiedy Bóg zasypia” – autorstwa Rafała Dębskiego.

 

 

delta

„Delta”

 

 

Jednym z moich ulubionych rysunków jest „Hiram”. Co oznacza tytuł? Należy on do serii rysunków inspirowanych wolnomularstwem. Skąd takie zainteresowania, i czy ten wątek będzie w przyszłości rozwijany?

 

Hiram jest centralną postaci w wolnomularstwie. Był budowniczym świątyni Salomona i znał według legendy, jako jedyny człowiek, sekretne słowo będące imieniem Boga. Jego życie i śmierć w tradycji masońskiej ma ogromne znaczenie w warstwie symbolicznej i rytualnej. Moja przygoda z tą tematyką zaczęła się od zamówienia tryptyku pt. „Delta z okiem, słońcem i księżycem po bokach” przez jedną z francuskich lóż. Moje prace zostały podobno wykorzystane jako wystrój owej loży. Tematyka wolnomularska wydaje mi się interesująca ze względu na ezoterykę, bogactwo symboli, jak również od strony plastycznej. Szczególnie w Polsce jest ona rzadko kiedy podejmowana, więc konkurencja jest mała. Właśnie rozpoczynam prace nad czwartym cyklem związanym z tą tematyką: 5 rysunków o nazwie „Ars Regia 6113”.

 

 

Sztuka często bywa nośnikiem myśli religijnej, idei wszelkiego rodzaju. Z drugiej strony, istnieje też „sztuka dla sztuki”. Jak jest w Pana przypadku? Co mówią nam obrazy i rysunki Andrzeja Masianisa? I czy te dwie swoiste filozofie artystycznej kreacji wzajemnie się wykluczają?

 

Historycznie często te spojrzenia się wykluczały. Dla mnie najważniejsze jest, żeby efekt końcowy pracy mi się podobał. Można powiedzieć, nawiązując do wypowiedzi jednego z artystów , że ciągle maluję jeden obraz lub rysunek. Często sztuka połączona z ideologią czy religią jest świetna, a sztuka dla sztuki fatalna i na odwrót. Nie mam jednoznacznej wizji w swoich pracach. W niektórych jestem bliższy chrześcijaństwu, w innych deizmowi. Najważniejsza jest strona estetyczna, chociaż symbole religijne czy filozoficzne są kuszące i czasami je wykorzystuję. Zdarzały się, że zespoły grające chrześcijański metal wykorzystywały mój rysunek, którego np. fragment użył wcześniej zespół o poglądach przeciwnych.

 

 

gandalf2

„Gandalf”

 

 

Czy dużą wagę przywiązuje Pan do Internetu, jako drogi, którą artysta może dotrzeć do odbiorcy? Przyznam, że w taki właśnie sposób natknąłem się na serię apokaliptycznych ilustracji pańskiego autorstwa.

 

Jest to moja główna droga plus wystawy. Internet pozwala na dość szeroką prezentację, choć odbiera bezpośredni kontakt z widzem. Myślę, że bez promocji w Internecie miałbym małe szanse na zajmowanie się rysunkiem i malarstwem.

 

 

Oczywiście, znajdą się tacy, którzy postanowią wyłączyć monitory i wyjść z domu, by na własne oczy, z bliska obejrzeć tak interesującą twórczość. Dokąd powinni się w tym celu kierować?

 

Najbliższe wystawy planuję w Trójmieście. Do końca listopada na Wydziale Sztuki Nowych Mediów w Gdańsku trwać będzie wystawa grafik i rysunków pt. „Das Vampyrestand”. Następnie w Sopocie, 23 listopada odbędzie się zbiorowa wystawa w „Zatoce Sztuki”. Natomiast w grudniu, w Wyższej Szkole Zawodowej w Pile, zostanie otwarta moja autorska wystawa rysunku oraz malarstwa. W przyszłym roku planuję wystawę w Warszawie oraz w innych miastach, ale jestem dopiero w fazie wstępnych ustaleń.

 

 

ainur1

„Ainur”

 

 

Jakie ma Pan marzenia w związku z uprawianą dziedziną? Jakie plany na najbliższą przyszłość?

 

Marzenia mam niestety przyziemne: żeby móc utrzymywać się tylko z prac autorskich. Plany to nowy cykl zatytułowany „Ars Regia”, a także dokończenie dwóch cykli (w tym również prace w kolorze). Jeden z nich nawiązuje do mitologii słowiańskiej, natomiast drugi do dzieł J. R. R. Tolkiena.

 

 

Dziękuję za rozmowę. Życzę sukcesów, wciąż rosnącego grona odbiorców i oczywiście, niekończącej się rzeki pomysłów i inspiracji!

 

Dziękuję za rozmowę oraz życzenia, a przede wszystkim za zainteresowanie się moją twórczością. Pozdrawiam!

 

 

Z Andrzejem Masianisem rozmawiał Maciej Paczos.